Kolejna oznakowana trasa rowerowa: Poronin-Zakopane do Wielkiej Krokwi, gdzie jest wjazd na ścieżkę pod reglami (czarny szlak) i do Doliny Chochołowskiej. Z powrotem do Poronina wróciliśmy przez Kościelisko, Zakopane.
Z Poronina przez Murzasichle do Brzezin, dalej czarnym szlakiem przez Psią Trawkę do Schroniska Murowaniec. Wertepy niesamowite, wręcz ciężkie do podjechania w kilku momentach, ale najczęściej się udawało, Anka z Wiktorem tez dawali radę a gdzie nie dawali to pchali maszyny. Za to na zjeździe młody pokazał że będzie z niego dobry zjazdowiec, Anka też większość trasy zjechała czego jej gratuluję.
Ze Zbyszkiem i Tomkiem pojeździliśmy trochę po Górach Orlickich. Zdjęcia z Annerskiego Wierchu, czy jakoś tak, Zbyszek trzaskał dużo więcej fotek więc odsyłam do jego galerii
W zasadzie Zbyszek sprzedał taka relację, że już więcej nie ma co pisać, ja dodam od siebie tylko kilka zdjęć, które zrobiłem na dojeździe do Karłowa i na Pasterce. Mam nadzieje że trasa się Wam podobała, a jak mówi stare przysłowie "Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził":) Sam przy okazji poznałem jeden nowy zjazd z Honskiego Spiczaka i planuje pojechać w przeciwną stronę, żeby zjechać po tych korzeniach po których wjeżdżaliśmy, mniam mniam. Wielkie Dzięki Wszystkim że byliście i mam nadzieje, świetnie się bawiliście. Do następnego spotkania ...........
Ostra jazda z Krzyśkiem, intensywnie na podjazdach, szybko na zjazdach, gadki szmatki na prostej, najpierw pokręciliśmy się po Brzozowiu, bunkrach nad Nachodem i w okolicach Iraszkowej Chaty, w sumie większość ścieżek to były dla mnie nowości, przejazd do Zdarek i dalej terenowo Pstrążna, Czermna-szopka, Czartowski Kamień, Jakubowice, czerwonym na Lelkową, zielonym znów do Jakubowic i po trasie Sudety Challenge na Świni Grzbiet, Góra Parkowa i do domu. Szczególnie intensywne podjazdy dały mi w kość bo Krzyśka tempo ciężko utrzymać, ale jakoś dałem radę. Miałem okazje przejechać się na 29 calowym fulu, pierwsze wrażenia bardzo pozytywne, zresztą zawieszenie ma zestrojone bardziej na miękko w porównaniu do mojego to ja mam sztywniaka. Na asfalcie na równym jak się da w kopyto to przyspiesza dobrze początek trochę ospały, za to w terenie na podjeździe byłem pod wrażeniem, rower szedł jak burza po wertepach pod górę byle tempo pedałowania utrzymać, resztę robi zawieszenie, nie trzeba za dużo kombinować z wyborem ścieżki, po prostu jedziesz, szeroka kiera też się fajnie prowadzi. Oj, oj, będę myślał na przyszły rok o jakimś fulu na 29 calach.
Rodzinna wycieczka do Piekła a nawet kawałek za, w planie było do Oleśnicy w Orlickich Górach ale ze względu na osłabniecie Wiktora, zdecydowaliśmy się na powrót, Anka, jak kat chciała jechać dalej, ale Wiktor ledwo dyszał pod górę wiec powrót przez Słone.