Masyw Ślęży i Raduni bikestatsowo

Sobota, 31 maja 2014 · Komentarze(5)
Fantastyczna wycieczka rowerowa zorganizowana została tym razem przez Emi i Pana Profesora, obecni wiedza o kogo chodzi:) poprowadzona została po trudnych ścieżkach Masywu Ślęży i Radunii. Dokładnego przebiegu trasy nie będę opisywał bo musiałbym przepisywać relacje Emi lub Ryjosława :). Szlaki na podjazdach często były grząskie przez ostatnie deszcze, lużne kamienie tez robiły swoje a nachylenie często po prostu zrzucało z siodełek :) Zjazdy to już inna bajka, będąc członkiem grupy tych, którym życie niemiłe, zasmakowałem trochę w Ślężańskich zjazdach. Pierwsze poważne wyzwanie, czyli zjazd z Radunii szybko sprowadziło mnie do parteru,  dwa strome zakręty i wjazd w krzaki ....... buuu, dalej poszło lepiej, wyginałem sie jak mogłem ale nie zdążyłem zobaczyć trasy przejazdu Emi, a widok fruwającego Profesora nauk o łożyskach, obeznanego bądź co bądź z tym zjazdem, wybił mnie zdecydowanie z rytmu, w pewnym momencie po prostu zgłupiałem i nie miałem żadnej koncepcji którędy pojechać, skutek był taki, że ze 20 metrów sprowadziłem rower :( Dalej już jakoś sobie poradziłem ale lekki niedosyt został po tym zjeździe. Drugi zjazd który utkwił mi w pamięci to ostra kamienna ścieżka prawdopodobnie z Wierzycy, no takie zjazdy to mój żywioł, pojechałem wprawdzie początek po złej stronie co spowodowało postój i wyciąganie roweru z rzeki kamieni, wg mnie nieprzejezdnej, ale  dalej poszedłem już jak burza, niestety postój zafundowała mi matka z 3 dzieci która zablokowała  trasę mojego zjazdu, ale z tego fragmentu i tak byłem zadowolony, lubię po prostu takie trasy :). Było jeszcze kilka ciekawych zjazdowo fragmentów, ale w natłoku wrażeń na trasie szczegółów już nie pamiętam. Podjazd pod Ślężę tez utkwił mi w pamięci szczególnie, spore nachylenie, mocne tempo, "litr złotego izo wewnątrz, mocno było ale jeden mały sukces odnotowałem jak dla mnie, wtoczyłem się tam na środkowej tarczy :) taki ze mnie lekki chwalipięta :). Do tego dodam jeszcze kilka fotek

foto. Ryjosław :)

Pozostaje mi jeszcze podziękować, twórcom-przewodnikom za opracowanie fantastycznej trasy, niedowiarkom pogodowym za niespodziewane przybycie, pozostałym za dobry humor i wspaniałą atmosferę, no i oczywiście  w pierwszej kolejności poza kolejnością :), naszym gospodarzom, którzy ugościli nas w swojej rezydencji godnie niczym Baraka z małżonka :) chociaż nie przylecieliśmy Air Force One :) Dziękuję.

Komentarze (5)

Fantastyczny opis!
Następnym razem siądziesz mi na kole na zjeździe z Raduni :P
Podziwiam za wjazd na szczyt Ślęży na "dwójce".

lea 18:49 środa, 4 czerwca 2014

Widać pasję w Twoim opisie :) Myślę, że na tym jednym wypadzie na Ślężę nie poprzestaniesz :)/ Pozdrawiam!

Greger 06:45 środa, 4 czerwca 2014

Oj, podziwiałam wasze umiejetności na zjazdach. I mogę tylko pozazdrościć i mieć nadzieję, że kiedyś chociaż w połowie będę zjeżdżała tak ja Wy.

anamaj 06:03 środa, 4 czerwca 2014
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iataz

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]