Ruszam z domu na Czermną z planem na szybka Olesnice w Orlickich Horach, jednak przy granica spotykam Krzycha, leci w stronę Pstrążnej, nie musiał mnie namawiać na zmianę kierunku bo wspólnie w terenie chętnie zawsze pośmigam. Jedziemy w stronę Pstrążnej, koło Czartowskiego Kamienia wjeżdżamy w teren, przez Jakubowice i czerwony turystyczny dojeżdżamy do Lelkowej i kawałek asfaltem na Błędne Skały. Tam proponuje przejazd przez Skalniaka, co też czynimy, fajna techniczna trasa po szczycie Skalniaka pozwala poczuć mi różnice miedzy fulikiem a sztywniakiem, próba jak zwykle wypada na korzyść fula. Docieramy do Lisiej Przełęczy i śmigamy szlakiem do Łężyc i asfaltem do Dusznik, czerwonym turyst. na Zielone Ludowe i czerwonym rowerowym do Lewina, szybki asfalt na zmiany do Kudowy i do domu.
W zasadzie to w relacjach Lei, Zibibikera, Ryjka, Feniksa, Merlina i Ani - Tomek się ociąga tak jak ja, wszystko zostało już opowiedziane, atmosfera wspaniała, dużo śmiechu i dobrego humoru. Widać, że łączy nas wspólna pasja, jest to rower i jazda na nim po górach. Fajnie jest spotkać się w takim towarzystwie i razem realizować swoje marzenia. Dziękuje Wszystkim za wspólnie spędzony czas, świetną trasę i wspaniałą zabawę. Do zobaczenia wkrótce na kolejnych wypadach. Mam już wstępny plan na fajna trasę po Górach Stołowych (polskich i czeskich), liczę, że Ryjek(pewnie niczym go nie zaskoczę) nie pogniewa na mnie jeśli coś ciekawego zaplanuję. Kilka zdjęć które udało mi się zrobić dodam mam nadzieje niebawem.
Wypad z Ryjkiem w Góry Orlickie, za wiele nie zjeździliśmy ale za to obaj poznaliśmy jakieś nowe fragmenty tras rowerowych,ścieżek, lub szlaków w Górach Orlickich. Tradycyjnie z domu przez Lewin, Olesnice do Zieleńca, tam przy kamieniu czekał już Ryjek, wjazd zielonym szlakiem na Orlicę i dalej czerwonym na Masarykową Chatę, po Primatorze :) i wjazd na Wielką Destnę ścieżka od drugiej asfaltowej agrafki. Zjazd niebieskim szlakiem od asfaltu na Biedrichowke czy jakoś tak, bardzo fajny zjazd po którym miałem przyjemność jechać pierwszy raz. Kawałek asfaltem i odkrytą przeze mnie w zeszłym roku szutrówką w okolice skrętu z Zieleńca na Duszniki. Tam żegnamy się z Ryjkiem i każdy jedzie swoją trasą do domu. Ja wracam tą samą trasą którą jechałem na Zieleniec, po drodze w Olesnicy koło knajpy widzę zaparkowany rower, ale jaki rower, nie mogłem się powstrzymać żeby nie pstryknąć parę zdjęć, a oto jedno z nich. Więcej fotek prawdopodobnie w relacji Ryjka. Dzięki Ryjek za świetny wypad.
Tradycyjne kółko asfaltowe kręcone najczęściej jesienią lub wiosną gdy warunki pogodowe są słabe, tym razem przed pracą postanowiłem te kółko przejechać przy pięknej lipcowej pogodzie. Kudowa - Karłów - Łężyce - Duszniki - Zieleniec - Cihalka - Olesnice - Lewin - Kudowa - Czermna - dom
Jazda w czwórkę na Hwezdę, początkowo spokojnie, później kilka małych górek mocniej, wjazd na Hwezdę i powrót przez Suchu Dul, Panski Kriz, Rerisny, Ostrą Górę, Karłów do Kudowy drogą 100 zakrętów.
Pierwsza jazda po remoncie Rockridera, wymiana kasety, łańcucha, środkowej tarczy z przodu, serwis amora, wymiana supportu, łożysk w obu kołach, kółek w przerzutce, linek i kilka pierdół. Że rower ten ma mieć przeznaczenie głównie na asfalt taka więc trasę przejechałem. W domu na Lewin, Olesnice, Cihalka, Zieleniec, Lasówka, Mostowice, Orlickie Zahori, Wielka Destna, Pilsner pod WD (pychota). Zjazd terenem i w pewnym momencie zoonk, nie mam Garmina, całe szczęście spojrzałem na niego dosłownie 300 metrów wcześniej i po 10 minutach odnalazłem w trawie. Muszę kupić nowy uchwyt bo kiedyś zgubie go definitywnie. Dalej zjazd asfaltem do Destnej, Olesnice, Lewin, Kudowa, Czermna i do domu. Rower po remoncie jak nówka, delikatna regulacja tylnej przerzutki jeszcze i wszystko OK.
Szybka jazda przed pracą do Karłowa, Radkowa, Bożanów, Radków i powrót do Kudowy. Dobre tempo złapałem na pierwszym podjeździe i czas tylko gorszy o 40 sekund od najlepszego.
W końcu po pół roku umawiania się wypalił wyjazd na Singiel Trak pod Smrkiem. O ósmej z Krzyśkiem i Wojtasem ruszamy z Kudowy samochodem, dojazd w okolicach 11, a na miejscu zastaje nas ulewa, leje z 15 min, przebieramy się i atak na trasy, w pierwszej chwili nie wiemy gdzie jechać, szybkie rozeznanie i do boju. Na rozgrzewkę łatwiejszy odcinek po czeskiej stronie przejeżdżamy Hrbenec i Oborę. Teraz druga cześć po czeskiej stronie w całości przejechana, jest to najciekawsza część tych tras, fajne hopki, ciasne skręty i slalomy między drzewami. W tym momencie Wojtas wraca a my z Krzyśkiem postanawiamy przejechać chociaż połowę trasy po polskiej stronie, robimy więc czarna ścieżkę Nad Czerniawą, na Zajęcznik już zabrakło czasu. W Centrum jesteśmy przed 18, szybko coś jemy, do tego piwko "Konrad" - nie polecam(wodniste bez wyraźnego smaku) i chcemy ruszać do domu. Niestety burza jaka się zaczęła zatrzymała nas na kolejna godzinę, ruszamy dopiero grubo po 19 żeby do domu dojechać po 22. Trasy fajne pozwalające poszaleć, trudności technicznych praktycznie brak co nie zmienia faktu że trzeba jechać mocno skoncentrowanym bo jeden błąd i powitanie z lasem, można poćwiczyć balansowanie ciałem i precyzje prowadzenia roweru, zabawa jest na pewno przednia, polecam, jeszcze tu pewnie wrócę tu w tym roku. Zdjęcia w przypadkowej kolejności. /